Wyścig zbrojeń, a my wciąż z tyłu…

Kilka dni pomiędzy zgrupowaniem w Inzell, a zgrupowaniem w Inzell postanowiłam spędzić w Inzell:) Cóż, powrót do domu wydał mi się mało atrakcyjny, musiałabym w przeciągu 4 dni spędzić jakieś 24 godzin w samochodzie. A tu - na miejscu - to i potrenować jest gdzie, nie żebym narzekała, że w Polsce wciąż nie ma lodu:)

Dziś - na treningu lodowym - było jak zwykle sporo ludzi z różnych państw. Zawodowe grupy holenderskie, bo w Inzell o tej porze roku można i na łyżwach i na rowerze jeszcze pojeździć. Poza tym Holenderscy amatorzy, bo właśnie mają tygodniowe ferie, i dla rekreacji jeżdżą tu na łyżwach. Są również zawodnicy z Niemiec, Belgii, Węgier, Białorusi, Estonii, Norwegii, Rosji, Łotwy, Czech, no i Ja.

Większość z nich jest w Inzell, ponieważ nie chcą trenować cały czas w jednym miejscu. Ja jestem tu przede wszystkim dlatego, że w Polsce o tej porze roku nie można trenować. Dla porównania - odkryte lodowiska w Holandii,  a jest ich ponad 20 - działają wszystkie. W Polsce mamy 4 - nie działa żaden.

W przerwie - między treningowymi odcinkami - wdałam się w krótką rozmowę z byłym zawodnikiem z Białorusi. Powiedział mi, że przyjechali potrenować do Inzell, bo potrzebują zmiany klimatu, w końcu - u siebie w Mińsku - jeżdżą na łyżwach nieprzerwanie od 1 sierpnia. Czułam jak ręce opadają mi do samej ziemi (w tym przypadku do lodu). Przyjechali do Niemiec autobusem, bo trenuje ponad 30 zawodników.

Gdy zaczęli rozstawiać system bezprzewodowego pomiaru tętna zawodników, przestałam spoglądać w ich stronę. Ciekawe, czy my kiedyś będziemy stosować takie cuda techniki? Moją uwagę zwróciła również samotnie jeżdżąca zawodniczka z Holandii, to znaczy na łyżwach jeździła sama, ale zza bandy obserwowało ją 2 trenerów, kamerzysta i pani od pobierania krwi. Cztery do jednego… Chyba czułabym się osaczona.

Siedzący obok mnie zawodnik z Niemiec dziś testował sprzęt. Przyszedł na trening z trzema pudełkami, a w każdym z nich nowiutkie płozy łyżwiarskie. I tak sobie jeździł, każdy odcinek w innych, i porównywał czucie. W polskiej kadrze jedna nowa para przysługuje raz na 2 lata i przynajmniej problemów z testowaniem nie ma:D

Trening dziś nie był ciężki, zrobiłam więc swoje, wróciłam do mojego pokoju i - jeśli ktoś się mnie jeszcze raz zapyta skąd te świetne wyniki Polskich panczenistów - to znowu odpowiem, że NIE WIEM.

Kategorie publikacji: