Luiza Złotkowska

Fajni ludzie rodzą się w maju, zawsze o tym wiedziałem. Ona tylko potwierdziła tę regułę. Warszawa, 25 maja 1986 roku, godzina 14:55. Prawie 3 kilo i 50 centymetrów szczęścia. Teraz jej medale ważą zdecydowanie więcej, niż ona wtedy:)

Łyżwy zagięły na nią parol bardzo wcześnie - w przedszkolu. Dziadek zabrał ją na "Glinianki" (kompleks zbiorników wodnych - czyli leżing, plażing & smażing na co dzień) w podwarszawskiej Zielonce. Właśnie tam stawiała swoje pierwsze kroki na łyżwach. Charakteru jej nie brakowało, lalką wybiła koleżance zęby. Mam nadzieję, że przeprosiła:)

"Poważnie" zrobiło się w podstawówce, kiedy wypatrzył ją nauczyciel wychowania fizycznego - pan Krzysztof Filipiak. On dał jej panczeny i wysłał na trening na warszawskich Stegnach. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, uczucie dojrzewało powoli.

Przewracałam się, czołgałam, podnosiłam i  jechałam ponownie. Po pierwszym treningu stwierdziłam, że nigdy więcej nie wrócę, bolały mnie kolana, ręce, tyłek - opowiada Luiza. Zdanie zmieniła, gdy pan Filipiak pojawił się na lekcji i zapytał: Złotkowska, a Ty czemu znowu nie byłaś na treningu? Gdy usłyszał, że musiała się uczyć, natychmiast kazał ją przepytać. Wybrała - jak przystało na osobę inteligentną - mniejsze zło:) Wróciła na Stegny...

W 2000 roku zamieniła Mazowsze na Małopolskę! W wieku 14 lat oświadczyła mamie, że wyjeżdża do Zakopanego - do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Twarda sztuka, postawiła wszystko na jedną kartę:) Tam pod okiem Marka Pandyry trenowała do roku 2005.

Czy pamięta swoją pierwszą imprezę? Owszem. To był sylwester u przyjaciela - Sławka Chmury. Kiedy? Nie wiem - śmieje się. Zabawa chyba się udała:) Kolejnego pytania nie odważyłem się zadać... może potem.

Hura, hura! Dzisiaj matura...

Po egzaminie dojrzałości przeniosła się do Krakowa, rozpoczęła studia na tamtejszej Akademii Wychowania Fizycznego. W 2006 roku trafiła do kadry narodowej, którą do 2012 roku opiekowała się pani Ewa Białkowska. Jej kariera nabrała tempa. Zaczęła startować regularnie w zawodach Pucharu Świata, mistrzostwach świata i Europy. W 2009 roku z uniwersjady w chińskim Harbinie przywiozła trzy brązowe medale.

Rok później - dzięki świetnym wynikom - siedziała w samolocie do Vancouver. Ale o tym, co wydarzy się 27 lutego podczas kanadyjskich igrzysk, nawet nie śniła! Wielkie dzięki, ZŁOTKO - transparentem z takim napisem witali ją kibice z podwarszawskiej Zielonki, gdy razem z koleżankami z drużyny - Natalią Czerwonką, Katarzyną Woźniak, Katarzyną Bachledą-Curuś - wywalczyła brązowy medal. Dziewczyny w nagrodę sprawiły sobie takie same szpilki. Długo nie mogły uwierzyć w to, co się stało. Lekka nuta niedowierzania pozostaje nadal - mówiła 23-letnia wówczas Luiza. Polskie panczeny na olimpijski medal czekały pół wieku. Oby ta sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła...

Rok 2011 nie należał do najłatwiejszych. Luiza zerwała więzadło krzyżowe w kolanie. Rehabilitacja trwała 6 miesięcy, pół roku przerwy od łyżwiarstwa. Gdy po kilku miesiącach uczyłam się na nowo biegać, chodzić - nie były to szczęśliwe momenty w moim życiu. Tym bardziej - jak widziałam, że dziewczyny trenują, startują, cały czas się poprawiają, a ja zrobiłam taki ogromny regres. Nie byłam pewna, czy uda mi się wrócić - opowiada. Wróciła jeszcze silniejsza! Zdobyła tytuł magistra, rozpoczęła treningi pod okiem nowego szkoleniowca - Witolda Mazura, z którym pracuje do dziś. W marcu 2012 roku - wraz z Natalią Czerwonką i Katarzyną Woźniak - zdobyła pierwszy w historii polskiego łyżwiarstwa medal mistrzostw świata. Dziewczyny stanęły na najniższym stopniu podium.

W sezonie 2012/2013 dziewczyny potwierdziły wysoką formę - po raz pierwszy stanęły na podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a na mistrzostwach świata uległy tylko Holenderkom. Do Soczi jechały jako jedne z faworytek, wiedziały, na co je stać. Nie zawiodły. W ćwierćfinale pewnie pokonały Norweżki, upragnione srebro dał im wygrany półfinał z gospodyniami igrzysk - Rosjankami! Emocje wzięły górę - płakały.

Luiza - jak sama mówi - łez się nie wstydzi. Ja zdecydowanie wolę jednak, gdy się uśmiecha, bo naprawdę dobrze jej to wychodzi:) Wieczorem lampka wina. Koniecznie czerwonego, słodkiego. Na więcej nie może sobie pozwolić - dietetyk zakazał. Jest dobrym kierowcą, jeżeli masz szczęście - załapiesz się na koncert! Repertuar ma bogaty...:) Podobnie jak kolekcję rzeczy różowych. Ten kolor odzwierciedla moją osobowość - twierdzi. Zaczynam się śmiać. Na szczęście wie, że żartuję:) Inaczej postawiłaby mnie do pionu. Tak - do pionu! Bo ta drobina, śliczna blondynka - charakterna jest. Ale o co chodzi? - zapyta pewnie, gdy to przeczyta:) O nic - odpowiem z uśmiechem. Przed nami długa rozmowa, jak zawsze...

Luiza, chodź, naleję Ci kieliszek czerwonego wina:)

 

Rekordy!

Dystans Czas Kiedy Gdzie
500m 39,43 Marzec 2015
1000m 1.15,46 Listopad 2013 Calgary (Kanada)
1500m 1.54,77 Listopad 2013 Salt Lake City (USA)
3000m 4.02,37 Listopad 2013 Salt Lake City (USA)
5000m 7.07,02 Luty 2011 Salt Lake City (USA)

Moje wyniki!

Sezon sportowy

500m

1000m

1500m

3000m

5000m

2007/2008

42,18

1.23.55

2.01,18

4.16,39

7.22,19

2008/2009

41,27

1.21,71

2.01,30

4.18,03

7.20,43

2009/2010

40,61

1.18,50

1.57,24

4.08,05

7.15,41 RP

2010/2011

39,96

 

1.56,81

4.07,58

7.07,02 RP

2012/2013

40,26

1.18,85

1.59,10

4.10,40

7.19,49

2013/2014 39,74

1.15,46

1.54,77 4.02,37 7.16,06

2014/2015

39,43 1.16,22 1.56,50 4.06,79